niedziela, 30 stycznia 2011

101. sceny z życia kuchennego






17 komentarzy:

  1. Się tak trafiwszy, bo żyrafiny wtedy nie było na podorędziu ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. uciekła od Ciebie tak jak Hirek? ;p

    OdpowiedzUsuń
  3. Wypraszam sobie! Hirkowi dałam tylko rozwinąć skrzydła - taka dobra jestem ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. tia rozwinąć skrzydła i zbić dziób ;P

    OdpowiedzUsuń
  5. Za ten dziób to wiesz - pozew powinnaś dostać ;P

    OdpowiedzUsuń
  6. toć to Hirek sam sobie rozbił, tak znerwicowany był ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dobra, dobra, nie zasłaniaj się jego nerwami ;P

    OdpowiedzUsuń
  8. toć on mi to powiedział ;P

    OdpowiedzUsuń
  9. A myślałam, że wyszczebiotał ;P

    OdpowiedzUsuń
  10. Ooo(ko) ;) ja mam takie samo czerwone sitko tylko już bez jednej nogi ;):)

    OdpowiedzUsuń
  11. To z czerwonym to nie mój zlew ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. A co pysznego robiłas?
    Buzia:*

    OdpowiedzUsuń
  13. O, widzę że idziesz w moje ślady z tworzeniem "pierdzielnika" :DDD

    I przypomniałaś mi jajeczko na miękko mmm trzeba by je powtórzyć :)
    Buziak :*

    OdpowiedzUsuń
  14. Sisi--->same dobre rzeczy ;)

    Lipka--->tak... cenzuralnie to określiłaś ;))) Jajeczko? A proszę bardzo! Będzie ;)

    OdpowiedzUsuń