środa, 3 marca 2010

2. akt kuchenny*




*(z dedykacją dla Roberta Gutosława i Czypraka Antoniego)


207 komentarzy:

  1. O jest akt :D
    No, akt w pełnej krasie i to w dodatku z facetem w roli głównej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszak zamówienie przez panów składane było na męski ;)) To jest męski ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja nie wiem, czy dla mnie oglądać się godzi. Toż gołe dupy tu są! :D Niektórym to nie dogodzisz, co nie? ;) Czeszę się, że kulinarna tematyka zachowana, a nie tylko sodomia i gomoria. A co tam w kubaskach? Nalewka kawowa na kardamonie może?

    OdpowiedzUsuń
  4. No patrzaj, jak tu chłopu trudno dogodzić, no! Najpierw krzyczy, że chce gołe dupy, a potem, że sodomia ;))) No nie wytrzymam.

    Napij sięże kawy tej tam - nalewkami się póki co nie trudnię, ale wiesz już chyba, że powstała Weekendowa Gorzelnia? Buru się ze mną zgodziła, że mógłbyś rdestówkę zapodać, hehe ;))))

    OdpowiedzUsuń
  5. Olaboga! Toż gdybym ja Weekendowe Gorzelnie uskuteczniał, to by potem ksiądz proboszcz do mnie pukał, czy nie umarłem aby, że tyle miesięcy na sumie niedzielnej nie widział mnie. Z drugiej strony, cała wioska by się u mnie schodziła żeby pokosztować, to może i na wójta zgłosić bym się mógł z takim sąsiedzkim poparciem? A rdestówkę, tarniówke to bym mógłbym, a jakże. Wiem, zrobim Tatowe biesiady pod hasłem "kto nalewki się napije, tego pomór nie wybije". Tygodniooweee bęędą!

    OdpowiedzUsuń
  6. No i widzi Antoni - swojacy poprą przez proboszczem, nie ma co strachać się bez potrzeby. A jak nie, to my z Buru pogadamy z nim, że masz ważną procentową misję wychowywania w smakoszostwie ;)
    A Tutulo może i jakieś nowe recepty na okoliczność podeśle?

    OdpowiedzUsuń
  7. O, procentowa misja, to ładne. Wzmacniające receptury czyprakowego tatula, tyz piknie! Przyjdzie nadrobić ;) No to jak nie ma niczego mocniejszego, to ja kawy siorbnę z tego bezecnego kubaska.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mocniejsze zapodam juterkiem ;) Przyjdź ze stakanem, aby dużym ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękne dzięki za dedykację... No cóż... D męska! Żałuję, że nie upierałem się do końca przy akcie żeńskim... no ale dobrze, że choć bez flaków, jak sugerował Antoni (Czołem Antoni!).
    A Wy tu tak od 12tej już o trunkach? Dla przyzwoitości do 13tej byście poczekali, a nie tak ludzi drzaźnić od rana...

    OdpowiedzUsuń
  10. Ach Gutku, bo my relaksację uskuteczniamy już od samego rana, co by się dobrze nastroić na dalsze godziny długiego dnia, hehe ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Czołem, Gutku. No tak, relaksacja być musi, inaczej letko nie jest na tym łez i śliwowincji padole. Stakanek naszykowany. Nawet szmatą przetarłem z pajęczyny. Siadam na taboretku i czekam.

    OdpowiedzUsuń
  12. A to se weź przyszykuj jeszcze cosik do stakanka i na przegryzkie, bo tak noc całą na taboretku, to nudno i głucho do rana. A ja juterkiem skoro świt już cosik zapodam. Tylko koguta muszę przyprowadzić z kurnika, co by mię obudził o odpowiedniej porze.

    OdpowiedzUsuń
  13. Normalnie goły facet ;)))

    OdpowiedzUsuń
  14. A kawy to już nie widzicie Drogie Panie? Gołe czteroliterowa dla Panów była przeznaczona ;P

    OdpowiedzUsuń
  15. Oooo to kawa jest w kubeczku?;)) Goła pupa się na oczka rzuciła;))
    Sis, a ten kubeczek Twój taki fajowy?

    OdpowiedzUsuń
  16. No coś Ty, Siostra! Ja z takich bezwstydnych kubków nie pijam ;)) To Lipki jest... ten goły pan ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Sis, jasne jasne nie pijasz;))a kto gołego pana szukał w Gdańsku hę? ;)))

    OdpowiedzUsuń
  18. Coś mi się wydaje,że Wy dwie kobitki małe :))

    OdpowiedzUsuń
  19. Och, bynajmniej! Ja tylko powiedziałam, że tam taki goły pan stoi. A ona na to, że koniecznie musimy przy nim stanąć. No to stanęłyśmy ;)Cóż było począć... ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Oczko przyznaj ze uwazylas w tajemnicy nalweke i sie nie podzielilas, oj zapamietam juz! :D

    Antek wymiata, kawowa nalewka na kardamonie, trzeba Go bedzie zmobilizowac do rdestowki, po przece lada dzien zacznie rdest wylazic spod zasp sniegu :-)

    PS. Moze jednak lepiej zebym ja z proboszczem nie gadala, ale w kwestii nalewek stoje za Wami murem!

    OdpowiedzUsuń
  21. Polcia--->proszę się zachowywać!, co tak rżysz jak kobyła do siana? ;)))P

    Basia--->uważyła? Nieee, co najwyżej uwaRZyłam ;)P (choć i to nie ;)) Ale jak uwarzę, a raczej nastawię, to mamy taki dil, że Ty od razu pojawiasz się w stolycy na degustacji ;)
    A Antoni niech się ogarnie i bierze do roboty. My już sobie pogadamy z proboszczem ;))

    OdpowiedzUsuń
  22. No dobra, Wy obstawiacie proboszcza, a ja powiercę dziurę w brzuchu dla tatula. Cholera, napisze człowiek głupot i potem trzeba się wić kiej ten piskorz. Skąd ja wytrzasnę przepis na nalewkę z rdestu? Chaliera ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Było nie wychylać się, tylko wychylać coś ;)P

    OdpowiedzUsuń
  24. No właśnie, nadgorliwie "y" dodało się i bez to cały jest ambaras. A że wychlałem też, to inaczej i być nie może :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Połykając literki, czy nie - my rzeczonej rdestówki i tak wyglądamy ;)))

    OdpowiedzUsuń
  26. No to będą kło-po-ci-ki... W Pałąkowej ostatnia moja nadzieja. Może choć powie dla mnie, jak ten rdest wygląda... Albo spróbuję się wykpić tarniówką, bo na nią recepturę od tatki wydębię. "Jak to, miała być rdestówka? O masz, a ja zrozumiałem, że tarniówka. Nooo, kochanieńkie, to trzeba było wyraźniej pisać!". ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Czyprak, bądź mężczyzną! Stań na wysokości zadania! ;) Potraktuj to jako wyzwanie ;)P Się mówi "a", to potem trzeba powiedzieć "mam ja dla Was rdestówkę, Drogie Panie" ;)))P

    OdpowiedzUsuń
  28. Tak se się droczę, już mam pomysła i oczywiście preteksta żeby se jaja porobić.

    OdpowiedzUsuń
  29. tak, a jak Basia polknela literke to od razu pod pregierz, co :-)))

    Antoni, my do proboszcza, a Ty do Plakowej po przepis i nie ma ze boli. W najgorszym wypadku zadowolimy si edziewiecsilem, ale ten chyba koncem lata kwitnie, a czy my doczekamy?

    OdpowiedzUsuń
  30. Palakowa, no!

    Bedziesz sadzil rdesa, a pisalase ze masz pelno za stodola?

    OdpowiedzUsuń
  31. Chyba jaja będzie sadził - na patelni ;) Antoni to bałamutnik jeden. Ale nie wywinie się tak łatwo, nie Basia? :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Zdarza się, choć niezmiernie rzadko, że zawartość mojego bloga odrobinkę nie pokrywa się z rzeczywistością. Ten tego, rdest mam za chlewikiem :D

    OdpowiedzUsuń
  33. Ale tylko odrobinkę, tak tyci , tyci, co? ;)P

    A! Za chlewikiem, nie za stodołą - no to insza inszość. Było tak od razu! ;))P

    OdpowiedzUsuń
  34. No, tyciuśko, ma się rozumieć :P Po co miałbym wprowadzać kogoś w błąd? :D Czasem ubarwiam. O masz, Pałąkowa na ten przykład, nie ma dwunastu dziecków, a tylko dziewięciuch, ale lepiej się prezentuje 12, więc tak i napisałem, za co ona na mnie burmuszyła się, że źle jej życzę, i przez tydzień salcesonu dla mnie nie donaszała ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. No i masz Ty za swoje - tydzień bez salcesonu - to się nie godzi. Ale przynajmniej proboszcz był kontent, żeś post zachował ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. za chlewikiem, czy za stodolo, jeden ciul - baby Cie dopadna!
    zas z ta rezczywistoscia blogowa: Ty sie nie probuj Antoni od rdestowki wywinac, sliwowincja sie nie wykupisz :-D

    OdpowiedzUsuń
  37. Basia dobrze prawi - z babami Antoni to nie przelewki ;)

    OdpowiedzUsuń
  38. No tośmy sobie wyjaśnili toitamto - teraz rdestówkę nastawiaj ino szybko, a potem stawiaj stakany na stół i wołaj nas z Basią. Przylecimy w te pędy ;)

    OdpowiedzUsuń
  39. Taje! W przyszłym tygodniu spróbuję namodzić czegoś, co by było w miarę wystarczająco absurdalne i pogięte. Co, pozwolę sobie na przechwałkę, przyjdzie mi bardzo łatwo. Ot, wystarczy, że spróbuję napisać coś mądrego i zaraz jakieś durnowate dziwadło się urodzi khekhe.

    OdpowiedzUsuń
  40. tak, szybko, jak ino mlode pedy rdestu spod zaspy sie wychyla!

    OdpowiedzUsuń
  41. Zdurniał tyś Antoni, głupot nie gadaj, bo jeszcze za mądrze wyjdzie i się nie połapiemy coijak ;))

    Basia, ja tam na rdeście się nie znam, alemże doczytała, że rzeczonego jest 150-300 gatunków. Antoni będzie miał roboty, że hoho! ;)

    OdpowiedzUsuń
  42. Szlag by to. Na samo skatalogowanie życia zbraknie. Nie martw się, Zemfi, gdyż wiadomo wszak, że chcieć to jedno, a móc to hoho.

    OdpowiedzUsuń
  43. Chciej móc! - i wszystcy będą w niebie - od rdestówki, ma się rozumieć ;)

    OdpowiedzUsuń
  44. Antoni, sam pisalez ze taje, to chcby jeden gatunek rdestu namierzysz co?

    Bo widzisz wyraznie, ze my sie z Oczkiem nie poddamy tak latwo :-)

    OdpowiedzUsuń
  45. Że się, ekhem powtórzę - z babami nie przelewki. Jak się uprą, to nie ma totamto ;)

    OdpowiedzUsuń
  46. Dam radę, taki jest plan. Będę dzielny normalnie jak kapitan Klos albo i pies Cywil. Ale jak to nie przelewki? Toż właśnie przelewki :)

    OdpowiedzUsuń
  47. Nie przelewki z nalewkami ;) Jak nalejesz, to wtedy przelejesz z pełnego w puste, co by próżnym nie było ;)

    OdpowiedzUsuń
  48. Co tu gadać po próżnicy, trzeba polać aby przelać i w próżność nie popaść z przelania.

    OdpowiedzUsuń
  49. a moze Ty Antoni podpytaj Palakowej, zaprzegnie dzieciaki do zabawy i nazbieacie rdestu az sie patrzy!

    OdpowiedzUsuń
  50. Zabawę to one mieć będą jak my tej nalewki napijemy się i gromko śpiewać będziem o rozmarynie :D

    OdpowiedzUsuń
  51. No ja właśnie odnoszę jakieś dziwne wrażenie, że na razie gadamy po próżnicy i nawet z próżnicą w stakanach. Polałbyś. A Pałąkowej to Ty się już nie narażaj, bo salceson to jedno, a drugie, to jak Basia dobrze podpowiada - dziatki można zaprząc do zbierania - i masz już z górki jak się patrzy ;)))

    OdpowiedzUsuń
  52. Proszsz. Kalwadosik z cymamonem może być? Ups, zaraz każą jeszcze recepturę podać ;)

    OdpowiedzUsuń
  53. Biorę wszystko! ;) Dajesz! ;)

    OdpowiedzUsuń
  54. Jak polewasz i jak dobrze zgrzeje, to sie obedzie bez receptury!

    My sie jeno napic chcialysmy i po to bylo pisac 40sci komentarzy :D

    OdpowiedzUsuń
  55. Daję. Kalwados razzz ale trzy razy kuchnia wyda.

    OdpowiedzUsuń
  56. No właśnie w tym cały ambaras - narobił ochoty, a teraz się wymigać chce.

    OdpowiedzUsuń
  57. no wydala kuchina, nareszcie. Mniam, ale grzeje, czuje ze mnie zaraz do wprost do sypilni zaniosa :-)

    OdpowiedzUsuń
  58. Ej, kochani, pozwolicie, że się wtrącę - Antoni drogi, Ty się kobietom każesz tyle prosić? Nie godzi się, no :D

    OdpowiedzUsuń
  59. No i co sie drze, ha? Bierę przeca!

    OdpowiedzUsuń
  60. A bo widzisz Moni - chyba musimy zaaplikować Antoniemu siakiś sawuawiwr jak z babami postępować. Bo on jakiś zdaje się nieobyty ;))

    OdpowiedzUsuń
  61. Jezusicku, nie nadążam, dopiero co próbowały recepta wydębić a tu już piją :D ale to już bardziej rozumiem :D

    OdpowiedzUsuń
  62. :D Bier, bier, kochanieńka. Baśka, nie pij tak łapczywie, bo Ci nogi odejmie! Moniko, a Ty wiesz, jak to fajnie, tak dawać się prosić laskom? Zemfi, a jak ja obyty mam być kiedy ja z Pałąkową najczęściej do czynienia mam, a z nią tak się nie da, bo zaraz ścierą przez kark smagnie i wypowie się na temat kondycji umysłowej, czy raczej jej braku, do czorta wyśle i potem nie tylko plecy bolą, ale i człowiek jakiś taki osołowiały robi się.

    OdpowiedzUsuń
  63. Ty Tak Antoni na tę Pałąkową nie narzekaj ;) Wszyscy wiedzą, że Ty w ukryciu do niej cholewki smalisz, mimo, że ona dzieciata i w ogóle. No i salcesonu da.

    No to przechylamy!

    OdpowiedzUsuń
  64. Monika, wytlumacze Ci szybko: 40 wpisow po to by kuchnie o nalewke poprosil i co Ty na to?

    Lapczywie, a jak dobra to co po kropelce? A niech ci bedzie!

    Oczko, widzisz trezba Go bylo sciera, a my tu po dobroci...

    OdpowiedzUsuń
  65. Nie gadałabyś tak gdybyś starego Pałąka widziała. Toż dla niego podpaść, to lepiej pod pekaes rzucić się albo Komarem po naszej szutrówce na pełnym gazie przejechać się bez siodełka.

    OdpowiedzUsuń
  66. Oczko, toz to Tys tajemnice nam wyjawila, a skad my niby mamy wiedziec czyje tak naprawde te Palokowej dzieci som?

    OdpowiedzUsuń
  67. Wuaśnie, Basia! My to chyba jednak za dobre. Nagadamy się jak do harmonii głuchy, żeby po kropelce ino dostać. Eh!

    OdpowiedzUsuń
  68. Antoni, a nie wiem, ale właśnie widzę, że chyba fajnie ;)
    Basia, no ja na to, ż elepiej późno niż wcale :D

    OdpowiedzUsuń
  69. Oj, mam ja dzisiaj z Was pociechę, laski! Chichram się i chichram jak kołowaty. A owóż i nowy gąsiorek, bo Baśka najwyraźniej na gulu jedzie :D A zakąsiłabyś, bo Cię zemgli!

    OdpowiedzUsuń
  70. Ano my pewności nie mamy. Ale Pałąkowa to chyba tak bezinteresownie tej kułbasy nie daje Antoniemu ;)

    Kołowotay, bo żeś przechylał sam skrycie, ot co.

    OdpowiedzUsuń
  71. Zmieszałam wino ze śliwowincją i kalwadosem. Już mi się literki mieszają ;)))

    Moni, a Ty co? Tak o suchym pysku? Siadaj!

    OdpowiedzUsuń
  72. Ot i podglądła! A tak dyskretnie podciągałem. Moniko, a co nie sączysz? Umocz ust korale, bo zimno czegoś. Zemfi, nawet tak nie pisz, bo jak stary Pałąk to przeczyta, to niechybnie niewinnie na śmierć niezawodną pójdę.

    OdpowiedzUsuń
  73. a co myslal, mam sledzie na podoredziu!

    i spadla pod stol, spijcie dobrze, jak to bylo: kukuleczki kochane?

    cmok na noc :-)
    (tylko uwaga, troche calvadosem czuc)

    OdpowiedzUsuń
  74. Szkodzi nic, wszystkie waniajem :)

    OdpowiedzUsuń
  75. Oj Antoni, nie strasz Palakiem, bo ponoc w Koszelewie tylko niektorzy komputery maja i to dzieki letnikom (a przepraszam, dzieki letnikom to Worda:)

    To juz dobrej!

    OdpowiedzUsuń
  76. Oczko, o suchym pysku a i tak podsypiam jak widizisz :D Ale Zdrówko wobec tego :D
    Antosiu, a no zimno, 'Za tych co na morzu' w takim razie ;) A pałąk nie przeczyta, nie trafi do łoczka;)

    OdpowiedzUsuń
  77. Nie no "za tych co na morzu" to i ja musze Moniko, i co ze spaniem bedzie?

    OdpowiedzUsuń
  78. Się Pałąkiem nie przejmuj. Powiemy, że pomroczność jasną mielim ;)

    Basia, następnym razem siadamy pod stołem, jako i planowaliśmy w styczniu. Co tak spadać będziesz. Jeszcze tylko siniaków się nabawisz. Ale idźże dzieciaku spać, forma już nie ta chyba ;)

    Moni, nie podsypiaj. Szturcham Cię przeca łokciem, a Ty co?

    OdpowiedzUsuń
  79. Spanie samo przyjdzie Basia ;)

    OdpowiedzUsuń
  80. Ja tam wolę na zimne chuchać i mieć większe prawdopodobieństwo dożycia do lata. Ooo mój kochanieńki rozmaryynieee, a rozwijaj sięęę!

    OdpowiedzUsuń
  81. W sumie racja. Bo kto rdestówki nam wtedy zrobi? ;)

    OdpowiedzUsuń
  82. A to Twój okieć oczko, a ja tak dumałam że to ta flaszeczka co to ją przyniosłam za pazuchą jeszcze w bok uwiera :D

    OdpowiedzUsuń
  83. Tę tą już przechwyciłam, to okieć jest, ani chybi ;)

    OdpowiedzUsuń
  84. dobrou noc rzekla i oddalila sie z calvadosem potajemnie stokroteczki Wy moje.

    :-)

    OdpowiedzUsuń
  85. O, łoczku, to już niedobrze jak flaszki upilnować nie może, dobranoc Państwu :D ale jak ty przechwyciłaś to jeszcze ujdzie ;)

    OdpowiedzUsuń
  86. Oczko czujna jest i ma oczko na całe swe gumno :D

    OdpowiedzUsuń
  87. Bo to wszystko trza mieć na oku, co by trzymać rękę na pulsie ;)

    OdpowiedzUsuń
  88. Trzymać rękę na pulsie żeby być na plusie, się wie. Idę i ja, bo późna noc, a do obrządku o świcie wstać mus. Do tego jeszcze comiesięczna kąpiel w balii wypada dziś. Bywajcie, kochanieńkie.

    OdpowiedzUsuń
  89. Chociaż ty jedna trzeźwym okiem patrzysz na to wsystko :D
    Dobra, najmilejsi, to na dobre sny i DOBRANOCKA :)))

    OdpowiedzUsuń
  90. Antoni, to dziś ten dzień - kompiel - a daj ty znać czyś ty przeżył !
    Dobrej nocy Państwu :-)

    OdpowiedzUsuń
  91. Jak mus to mus. Cóż poradzić. Ja jeszcze tylko sprzątnę ze stołu i spopod stołu, obchód zrobię tuitam i takoż na wyro. Spokojnej, a miłej, Misiaczki Wy Moje :)

    OdpowiedzUsuń
  92. tosmy Ci Oczku pod stolem troche nasmiecili, co?
    ale mialam z Wami wczoraj ubaw :-) i chyba Wy tez zreszta...

    OdpowiedzUsuń
  93. Dwa stakany były się zbiły, to chyba wtedy, kiedy się osunęłaś pod ten stół. Nie szkodzi. Sprzątnęłam. Humor ważniejszy niż szkło ;)

    OdpowiedzUsuń
  94. Moniko, czuję się jakoś tak nieswojo, ciągle mnie coś swędzi, ale daje radę. Hehe, i ja setnie się bawiłem. A czyj to diadem z cyrkoniami, co go znalazłem dziś w kieszeniu kapoty? Którejś z Was, czy znalazłem po drodze? Bo nie pomnę ;)

    OdpowiedzUsuń
  95. Czekaj, czekaj! Coś mi świta, że mówiłeś co trzecie słowo: "Moja Królowo", ale mówiłeś to do każdej z nas. Ja myślę, że ten diadem po pijaku zakupiłeś celem obdarowania nim Pałąkową.

    OdpowiedzUsuń
  96. No tak, wstalam, wreszcie :-) ale co bylo, to bylo, calvados sie pilo! Ale cos mam wielkie podejrzenia, ze jednak Antoni nam polal jakis bezalkoholowy, bo nad zwyczaj dobrze sie czuje, choc ponoc tluklam kieliszki (pod stolem)...

    OdpowiedzUsuń
  97. Eeee! Antoni to dobry chłop, wprawdzie próbuje się wymigać od tego, od czego my mu nie pozwolimy, niemmniej jednak jestem pewna, że zawartość wczoraj jednak była mocna. Wszak zaprocentowała Twoim lądowaniem popod ;))

    OdpowiedzUsuń
  98. Tfu, tfu, odwoluje com insynuuowala, calvados przedni byl!
    Widac jednak niczego nie pamietam, bylam pewna ze dobrowolnie i o wlasnych silach poszlam do lozka (spac) :-)

    OdpowiedzUsuń
  99. Owszem poszłaś spać, ale czy dobrowolnie - polemizowałabym. Kalwadosik zwalił Cię z nóg - dość perswazyjnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  100. No, i tak malowniczo, lotem kosząco-wygibaśnym ziuuuuch!

    OdpowiedzUsuń
  101. Ło masz, to był piękny wślizg, że i te nasze piłkarze skopane nie powstydziliby się. Oni po prawdzie to żadnego nie powstydziliby się, bo żadnego nie umią, a nasza Baśka co? Jak ten Turbodynamomen, zawstydziła piłkarzy :D

    OdpowiedzUsuń
  102. A gdzieś Ty się Basia obudziła? Nie pod stołem? No, to raczej nie do łóżka ;-)
    Antoni, uff, kamień z serca!

    OdpowiedzUsuń
  103. Antoni---> o tak, tak! Zawstydziła na amen. Teraz to już nawet na boisko nie wyjdą.

    Moni--->do wyra to jażem ją zaprowadziła, jak już uprzątnęłam na stole i te dwa stłuczone stakany do śmieci wyrzuciłam.

    OdpowiedzUsuń
  104. Biedna Basia, śpi sobie pewnie słodko, a my tu dworowania odstawiamy (chociaż, no przecież tak było). Da nam jutro popalić, da. A piłkarze od następnego meczu na koszulkach w kolorze rabarbarowym będą miali wypisano "Baśka, przepraszamy".

    OdpowiedzUsuń
  105. Albo śpi, albo się wtarabani zara. Tak czy siak, ja już dzisiaj z wami nie piję. Jutro muszę być w formie, bo jajca nie będą chciały współpracować. A poza tym, wątrobie też się odpoczynek należy... przed weekendem ;)

    OdpowiedzUsuń
  106. I ja wstrzemięźliwość zachować muszę. Pół litra na stojaka i lulu :D

    OdpowiedzUsuń
  107. Żeby czasu nie tracić po próżnicy ;)

    OdpowiedzUsuń
  108. I poszly spac wszystkie misie, czyzby upolojone jakim trunkiem?

    Ano da Wam popalic :-) ale przeprosiny przyjete, lecz tylko dlatego ze kororem rabarbarowym byly pisane.

    Czyli dobré ráno?

    OdpowiedzUsuń
  109. O, proszę! Wpadłam jeszcze na momencik zerknąć czy nie trzeba kogoś do wyrka pogonić i co widzę? Spać Basia! Bo znów będą plotkować :D
    Dobrou noc ;)

    OdpowiedzUsuń
  110. Sie to Oczko z Antoskiem rozplotkowalo...
    Dziekuje Monika, juz lece :) I Tobie dobrou!

    OdpowiedzUsuń
  111. Nie rozplotkowało, tylko świętą prawdę pisało. A w ogóle to o której się wstaje po hulaszczej wczorajszej nocy? ;) A dziś nie pite było nic. Patrzaj, o, jak palcem do nosa ładnie trafiam. Auć, nie w oko!

    OdpowiedzUsuń
  112. Antoni, nie w okoooo!
    Przed osma nie wstaje, nie ma bata... Dobrze, ze cicho wtedy na gumnie :)

    OdpowiedzUsuń
  113. No ładnie! Ale ze mnie gospodyni. Se ja poszłam przed północą, wiecie, bo skoro pianie koguta wstać zamiarowałam. Wstałam jak koguta zaczęło boleć gardło od tegoż piania. Eh!

    OdpowiedzUsuń
  114. Balam sie troche odpowiadac na ten komentarz, bo jak znow Antoni kalwados da na stol, to bedzie sie dzialo. A jesliby tak nie postawil, to tez czuje ze mozemy poszalec ;-)

    PS. Oko, ja nadal w WRO...

    OdpowiedzUsuń
  115. Boję się, że mnie świt może tu zastać, bo już miałam do wanny wskakiwać ;)

    Słuchaj Basia, we Wro jest dworzec - taki biały z wieżyczkami. Stamtąd odjeżdżają ciapongi do Waw - wiem, bo przetestowałam niejednokrotnie w ciągu 1,5 roku ;) To wiesz...kasa, bilet i te sprawy, i z rana jesteś u nas :) Piknik zrobimy z prawdziwymi kieliszkami ;)

    OdpowiedzUsuń
  116. Ktoś coś mówił o kalwadosie? Czy to echo grało? :D

    OdpowiedzUsuń
  117. No i jak Oczko wykapane? Bilet i te sprawy mowisz, oj, oj :)

    Ja to dzisiaj moge postawic tylko cole zero, z tym napojem to chyba nie bedzie zabawy...

    Kalwados, kalwados odpowiedzialo echo :-)

    OdpowiedzUsuń
  118. Czekałaś, aż się wytalapię? ;) A tak! - w piżamie już siedzę, przezornie jednak poszłam się umyć ;)

    Cola fuj! No chyba, że... w drinie Poli.

    Echoooo, chooo, chooodź! ;)))

    OdpowiedzUsuń
  119. Czekalam, a jakze :)
    Fanem coli nie jestem, jednakze tylko tyle moze zaproponowac Wam dzisiaj... Ale nadzieja w Antonim lub Monice, ale Ty Oczku lepiej przygotuj kieliszki!

    OdpowiedzUsuń
  120. A ja mam dziś smęcący nastrój, więc się nie odzywam żeby nikomu się nie udzieliło ;)

    OdpowiedzUsuń
  121. Ja to odnoszę dziwne wrażenie, że oni to chyba posnęli dzisiaj bezprocentowo ;)))

    OdpowiedzUsuń
  122. A! jest nasz rdestowy ;))) Śliwowincji czy zabrakło, czy też chciałeś goździka dostać, a nie dali? Bo nie wiem skądże te smęty? ;))

    OdpowiedzUsuń
  123. Znaczy że co, że mam polać? ;)

    OdpowiedzUsuń
  124. Rozjaśnić niejasność. A i porozwijać też ;)

    OdpowiedzUsuń
  125. Eee, nie chce mi sięęę. Spaadam spaaać!

    OdpowiedzUsuń
  126. chaliera, to chyba Antoni sposepnial na mysl o tym, ze coke bedziemy dzisiaj do pucharow polewac... To moe skocze do monopolowego za rogiem? Nie maja tam nalewek rok dojrzewajacych niestety...

    OdpowiedzUsuń
  127. Wiesz co Basia, on to chyba tak sposępniał na wieść, że czekoladówka musi pół roku stać, nim przyjdzie pora na delektancję. Chyba więc nic dzisiaj tu po nas ;)))

    OdpowiedzUsuń
  128. No to zyczmy sobie milej i spokojnej nocy i czekajmy na lepsze dni, musza takowe nadejsc :-)

    OdpowiedzUsuń
  129. A pewnie, że muszą! Nie po to właśnie kupiłam rajty w grochy, żeby atak zimy mnie zaskoczył ;)))

    OdpowiedzUsuń
  130. Gdzie marsale nabyc droga kupna... Ty psotniku, juz myslalam ze nalejsesz szklaneczke :-)

    A rajty czarne?

    OdpowiedzUsuń
  131. Przyjedź, to powiem Ci gdzie ;)) Nawet rabacik 20% dam ;)P

    Rajty kawowe. Kawa z mlekiem - jeśli uwzględniać w to białe grochy ;)

    OdpowiedzUsuń
  132. Puk puk, śpicie kwiatuszki? :-)

    OdpowiedzUsuń
  133. No dooobra, powiedzmy że Wam tylko miłych snów życzyć chciałam ;) rozmarynowych ;)

    OdpowiedzUsuń
  134. Tyz prowda. A, to może po szklaneczce ;) Faktycznie, co ma tak bezczynnie się marnować :D

    OdpowiedzUsuń
  135. No jak prowda to prowda, nie ma to tamto! To po szklaneczce i wątroba już intonuje.. ;)A miłe panie to dziś chyba rzeczywiście posnęły..

    OdpowiedzUsuń
  136. Jak to króliki... ;) Baśka odpluszczyła jedno oko i mówi, noc święta, dzie ja będę po obcych landach śmigać, czort. No i pewnie zaśnie zaraz, bo dla doenergetyzowania się niczego nie łyknęła.

    OdpowiedzUsuń
  137. Matkozcórką, króliki? chyba już i na mnie pora, bo nie wiem czemu króliki.. :D

    OdpowiedzUsuń
  138. A bo u mnie w jednym komentarzu Baśka przyznała się, że jest królikiem. ;)

    OdpowiedzUsuń
  139. Mobilnym trza być, Moni i mieć oko na inne strony, ot choćby czyprakowe - królik bystrzak nic Ci nie mówi? Znaczy masz zaległości ;)P

    OdpowiedzUsuń
  140. no ja niestety lyknelam troche i prosze od razu si eprzyznalam, ze jestem krolikiem :-)) a macie mnie, niech prawda wyjdzie na jaw!

    OdpowiedzUsuń
  141. Naści, kochanieńka, marchewki ;)

    OdpowiedzUsuń
  142. no chwala niebioskom, ze Oczek mnei broni, toz to ja sie wczoraj przyznalam zem "krolik bystrzak" i widze ze obowiazuje to do dzisiaj :-)

    a czy cos jest na stole, szklo przyniesc?

    OdpowiedzUsuń
  143. Kubki blaszanne mam, może stykną?

    OdpowiedzUsuń
  144. Wzięło Was na razgawory. Człowiek chciał się położyć wcześniej, bo z rana rozmowy na górze go czekają, to wstać trza było, bo jakieś hałasy z kuchni dolatują.

    Jeszcze żebyście siedzieli przy czymś, a tutaj pusty stół. Ehhh ;)

    OdpowiedzUsuń
  145. A żurawinówka to pies? Mata i pijta, bo się grzeje. Zemfi, a o czym chcesz gadać na tym stryszku, i z kim?

    OdpowiedzUsuń
  146. Siakaś robota by się zdała - zechcieli ze mną gadać, to idę ;)

    OdpowiedzUsuń
  147. Oczku, powodzenia z tymi rozmowami!

    A huk: dziwisz sie, jak zurawinowka w blaszanych kubeczkach, to musi byc glosno :)

    No to siup, za Oczkowe jutro!

    OdpowiedzUsuń
  148. Ekhem, to jeszcze awansem za pojutrze też i poniedziałek jeszcze ;))))

    OdpowiedzUsuń
  149. A, królik bystrzak, to już jesteśmy w domu, mówiłam że przysypiam :D Zdrówko towarzystwa bo widzę że już w komplecie :)

    OdpowiedzUsuń
  150. Ja z kompletu się zaraz ulatniam jak bąbelki (lubię to słowo :))) z ruskiego szampana. Bawcie się, a pijcie ;)

    OdpowiedzUsuń
  151. Moni, to zdrowko towarzystwa! A Antoni gdzie, bo w kubeczkach zaczyna byc widac dno...

    OdpowiedzUsuń
  152. Ech, ja się tyż pewnie ulotnię, bo coś mi tak ptaszki ćwierkają że jutro o 5 wstaję, hihi :D a może się nie kłaść..

    OdpowiedzUsuń
  153. Zdrówko Basia :)
    A Antoni to po flaszkę musi skoczył następną, jak tak od razu po kubku nalewa to ma!

    OdpowiedzUsuń
  154. Za jakieś 3 butelki Moni, powiesz jak Lec: "Późno już. Świta" ;)))

    OdpowiedzUsuń
  155. Ot, niby do Maciaszczyka nie za daleko, ale jednak. Świeżutki wypusk przytachałem.

    OdpowiedzUsuń
  156. Wierzyc sie nie chce, toz to Antoni mi z ust wyjal, chcialam psac, ze do Maciaszczyka to jednak chwilka jest :-)
    No to siup! I prawie dobranoc.

    OdpowiedzUsuń
  157. No to jeszcze raz zdrowie Zemfi, żeby się powiodło. Ale o robocie na strychu gadać? Jakoś to dla mnie nie widzi się ;)

    OdpowiedzUsuń
  158. Cicho i spokojnie - temu na górze. A poza tym można powiedzieć, że byłam z głową w chmurach ;)) Np to siup w ten głupi dziób i branocka Towarzystwu :)

    OdpowiedzUsuń
  159. Uuu, tera to się będzie spać że hej. Dobranocka. Aaabo, jeszcze jednego na drogę weznę ;)

    OdpowiedzUsuń
  160. No to siup i dobranoc stokrotki,króliki również, a wypijcie jutro moją kolejeczkę bo pewnikiem nie dotrę tu jutro ..
    Kororowych snów :)))

    OdpowiedzUsuń
  161. A i za rozmowy Oczko, coby owocne byli!

    OdpowiedzUsuń
  162. I ja wychyle ostaniego, za Oczka jutro i za nasze dobre spanie!
    Dobrej :)

    OdpowiedzUsuń
  163. A dziękuję Wam, Króliczki Moje Misiate. Powiem, że poszło całkiem nieźle, cóż jednak, skoro konkurencja duża... :) Walczę dalej, na innych rozmowach na górze i czekam :)

    OdpowiedzUsuń
  164. To trzymamy kciuki nadal, komisyjnie!
    Zyjecie tam?

    A jeszcze sie pochwale ze marsale nabylam droga kupna. Nie ma jak Alma, choc mam wrazenie ze asortyment gorszy niz kilka lat temu, ale tez mozliwe ze woda sodowa uderzyla mi do glowy (to w kwestii zdrowego osadu:).

    OdpowiedzUsuń
  165. ... nigdy nieeee zagaaśnieee, niigdy nieee...
    Mówiłaś coś? :D Przepraszam, mam tu ważną naradę i nie dosłyszałem :D

    OdpowiedzUsuń
  166. Ty czekaj, czekaj, mi nie zagasnie dopiero 13-go :-))

    To co dzisiaj masz Antoni w kubeczkach ?

    OdpowiedzUsuń
  167. W smakowych to grillowaną makrelę mniamm. A w tych blaszannych? A, to normalnie, jak to przy Dniu Chłopa ;)
    13, powiadasz? Ooo, to ja już zawczasu może poćwiczę dalsze zrwotki "O mój kochany rozmarynku, proszę rozkwitać".

    OdpowiedzUsuń
  168. a 13, 13-sty, tylko ktory :-)

    rozmarynie, oj ba! Ale my poprosimy jednak o szklo moze...

    OdpowiedzUsuń
  169. A co ja u Zemfi szarogęsić się będę. Póki nie wróci z dżoginga popijem z gwinta. Abo co to my, parchate?

    OdpowiedzUsuń
  170. Zaraz zaraz, to nie 13 marca? A ja już spotkania biznesowe w sprawie zakontraktowanego rzepaku przesuwać zacząłem. :)

    OdpowiedzUsuń
  171. a niech i bedzie z gwinta, zyje sie raz!

    marca, marca powtorzylo echo :)

    Oczko, Monika gdziesta so?

    OdpowiedzUsuń
  172. Może poszły do remizy, wybory Mistera Północno-Wschodniego Południa miały być. Ja nie poszedłem, bo raz kiedyś przez przypadek zaszedłem do klubokawiarni jak Koło Gospodyń Wiejskich robiło pokazy zbiorów buraków i mnie wybrały najlepszym okazem, to teraz na takie wybory nie chadzam.
    No, echo, się orientuj ;) No dobra, to spotkanie z Giepperem przełożone, manikiur odwołany... Tak, 13 mam czas ;)

    OdpowiedzUsuń
  173. To wiesz, uwazaj na te wybory! Ale wierz mi, mister to troszke cos innego niz burak :) Manikiur zawsze w cenie.

    Mam nadzieje, ze dziewczyny maja dobry wieczor, juz musze niestety uciekac, ale zostawie Was z taka ciekawostka:
    http://well.blogs.nytimes.com/2010/03/08/women-drinkers-gain-less-weight/?em

    OdpowiedzUsuń
  174. A propos tego linku, a właściwie drugiej części: no i gdzie sprawiedliwość na tym świecie?

    OdpowiedzUsuń
  175. Haha! Sprawiedliwość musi być!... po naszej stronie ;)

    Ale, ale ! Sorencjo Antoni, wczoraj nie miałam jak, temu rozwinę dzisiaj rozmaryna za Dzień Chłopa.

    Rozmowy na górze idą dobrze, dobrze, że nie pozwalacie na posuchę w blaszakach. Czujta się jak u siebie - moje szafki waszymi ;)

    cmokam Was, Moje Misie Pysie

    OdpowiedzUsuń
  176. Co tam, misie kolorowe, nie dbacie dziś o linię? :-)

    OdpowiedzUsuń
  177. Ooo, Moni jest :-) A mnie sie zachcialo troche popracowac, w zwiazku z tym dzisiaj o linie nie dbam...

    A moze powinnam, bo jak wyczytalismy z Antosiem w NYTimes, konietom czasem szklaneczka wina sluzy (szkoda, ze brytyjskim facetom nie).

    Ale zdrowie!

    OdpowiedzUsuń
  178. No właśnie, zdrowie Basia! Ja tam mam na dzisiaj dość pracy ;-) I Antoni rdestówkę utoczył, widziałaś? Tylko gdzieś się z nią zabunkrował i nawet nie piśnie :D

    OdpowiedzUsuń
  179. A mnie wyjatkowo dzisiaj wciaglo, ale zawsze jutro bedzi emniej roboty :)

    Antoni wyraznie z Oczkiem pije i filtrowac sie ucza, no musi tak byc, bo niewyobrazalnie milcza :D

    A zaraz ktos dwusetny komentarz puknie...

    OdpowiedzUsuń