środa, 31 marca 2010

13. s jak... superrozczarowanie



20 komentarzy:

  1. Nigdy nie próbowałam,ale ciekawi mnie smaK:))

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozczarowanie zawartością czy tym że się skończyła?

    OdpowiedzUsuń
  3. Siostra--->procentowo - kawowy ;)) Ale...zwykła kukułka lepiej się opłaci.

    Moni--->zawartością, spodziewałam się po nim czegoś więcej.

    OdpowiedzUsuń
  4. Popatrz, nie tylko rozczarowanie, ale nawet super? JA nawet go lubie, slodki bardzo, ale w zmie lubie, no coz jak to mowia de gustibus non est disputandum ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Burusiu Ma Miła, nie mówię, że be. tyle tylko, że... "jak zachwyca, skoro nie zachwyca". Na pewno nie zasługuje na taką cenę, jaką ma w sklepach.

    OdpowiedzUsuń
  6. u mnie to superrozczarowanie stało i stało w barku...
    sprawdziłam i faktycznie nie ma już, ciekawam kto to wypił bo u mnie też nie było jego miłośników.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie zachwycił zupełnie, a domowy baileys już niedługo zostanie stworzony, tylko po zakupy muszę się wybrać :) Tylko jaki film kolejny oglądamy? :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Viri--->może jakiś smutny człowiek? ;))

    Lipka--->zdecydowanie wolę domowego/ Film? Jaki film? - Komedia, romantyczna - rzecz jasna ;)))))

    OdpowiedzUsuń
  9. Fuj, kiedyś to piłem. To już wolę rudą.

    OdpowiedzUsuń
  10. Zdecydowanie. Ale przyznasz, że prezencję ma zacną, gdy jest pełna.

    OdpowiedzUsuń
  11. Możesz nastawiać buteleczkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. U mnie butelka tez juz pusta ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. U mnie tym razem dżin z tonikiem na tapecie. Superrozczarowaniu mówię basta! ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. ale Ci się równo wylało... no, no... mi zawsze białego zostaje jakoś ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Anienie, Mafciu! Polewała nam Lipka - tym samym ta równość to jej dzieło ;)))

    OdpowiedzUsuń
  16. Jaki film? Life on Mars. Jak tytul wskazuje, nic o jedzeniu. :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Że jak? Że Mars? Ten batonik niby? Nawet zjadliwy ;)))

    OdpowiedzUsuń
  18. Dla mnie zachwyt niezmienny, uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń
  19. A bo!... zachwyt i rozczarowanie zawsze są mocno subiektywne :)

    OdpowiedzUsuń